Jak przygotować się do wyjazdu na ptasią giełdę? Poradnik dla kupującego i hodowcy

Ptasie giełdy - Przykładowa scena z giełdy zoologicznej

Spis Treści

     Kilka zeberek w małym transporterze. Obok kilkanaście kanarków siedzących niemal jeden na drugim. Na dnie warstwa odchodów wymieszanych z łuskami, a w klatce ani kropli wody. Niestety taki obraz nadal można zobaczyć na niejednej ptasiej giełdzie. I nie, nie powinno się tego tłumaczyć słowami: „przecież to tylko na kilka godzin”.

     Giełda jest dla ptaka jednym z bardziej stresujących wydarzeń. Transport, zmiana otoczenia, obcy ludzie, hałas, światło, częste zaglądanie do klatki, a przede wszystkim obecność dziesiątek lub setek ptaków pochodzących z różnych hodowli. Jeżeli dokładamy do tego ścisk, brak wody i brudny transporter, trudno mówić o odpowiedzialnym handlu zwierzętami. 

     Do wyjazdu na ptasią giełdę powinien przygotować się zarówno kupujący, jak i sprzedający. Z jedną różnicą. Początkujący kupujący może jeszcze wielu rzeczy nie wiedzieć. Hodowca powinien.

Jeśli dopiero wybierasz wydarzenie, zobacz także Sprawdź aktualne ptasie giełdy oraz  wydarzenia — znajdziesz tam terminy i miejsca najbliższych giełd.

Zanim pojedziesz na ptasią giełdę – przygotowanie kupującego

     Najgorszym planem na giełdę jest brak planu. Duża liczba ptaków zgromadzonych w jednym miejscu działa trochę jak sklep zoologiczny pomnożony przez sto. Tu rzadka mutacja, kawałek dalej gatunek, którego wcześniej widziało się tylko na zdjęciach, a jeszcze obok hodowca oferuje młode ptaki w bardzo atrakcyjnej cenie. I nagle wracamy do domu z czymś, czego wcale nie zamierzaliśmy kupować.

     Jeżeli planujesz zakup, dobrze wiedzieć wcześniej przynajmniej, czego szukasz. Nie chodzi o przygotowanie listy z numerem obrączki przyszłego lokatora, ale o podstawy: gatunek, płeć, wiek, ewentualnie mutacja, a przede wszystkim wymagania. Giełda nie jest najlepszym miejscem na zastanawianie się, czy dany ptak może mieszkać z tymi, które już mamy, czym go karmić albo jakiej potrzebuje klatki. To trzeba wiedzieć wcześniej. Dobrze też zorientować się w cenach. Nie po to, aby szukać najtańszego ptaka na hali, ale żeby wiedzieć, kiedy oferta rzeczywiście jest atrakcyjna, a kiedy podejrzanie niska cena powinna zapalić lampkę ostrzegawczą.

Transport przygotuj przed zakupem

     Kupienie ptaka to dopiero połowa sprawy. Trzeba go jeszcze bezpiecznie przewieźć do domu. Własny transporter daje nad tym znacznie większą kontrolę niż przypadkowe pudełko czy pojemnik otrzymany od sprzedającego. Powinien być dostosowany do wielkości i zachowania gatunku, mieć dobrą wentylację oraz chronić przed przeciągiem i gwałtownymi zmianami temperatury. Duże nie zawsze znaczy lepsze. W czasie jazdy ogromna klatka może być mniej bezpieczna niż rozsądnie dobrany transporter. Ptak powinien mieć wystarczająco dużo miejsca, ale nie powinien przy każdym hamowaniu przelecieć przez pół klatki. Zupełnie inaczej wygląda jednak kilkudziesięciominutowy transport, a inaczej wielogodzinne przebywanie w tym samym pojemniku na stoisku.

Patrz na ptaka, nie tylko na jego kolor

     Piękna mutacja potrafi skutecznie odwrócić uwagę od rzeczy znacznie ważniejszych. Przed zakupem dobrze przez chwilę po prostu obserwować ptaka. Czy interesuje się otoczeniem? Jak siedzi na żerdzi? Jak oddycha? Czy oczy są otwarte i czyste? Jak wygląda upierzenie w okolicy kloaki? Czy ptak nie jest wyraźnie osowiały, napuszony albo nadmiernie senny? Nie każdy spokojny ptak jest chory i nie każdy ruchliwy jest zdrowy. Sama giełda wpływa na zachowanie zwierzęcia, dlatego nie chodzi o ocenianie go na podstawie jednego objawu, lecz o zebranie kilku sygnałów i spojrzenie na cały obraz.

     Trzeba też pamiętać, że brak widocznych objawów nie oznacza automatycznie, że ptak jest wolny od chorób zakaźnych. Właśnie dlatego późniejsza kwarantanna ma tak duże znaczenie.

Więcej o tym, dlaczego sam wygląd ptaka nie wystarcza, pisaliśmy w artykule o kwarantannie nowego ptaka.

O co zapytać hodowcę przed zakupem ptaka?

     Dobry sprzedający zwykle nie ma problemu z rozmową o swoich ptakach. Zapytaj o wiek, pochodzenie, sposób żywienia i warunki, w jakich ptak był utrzymywany. Jeżeli kupujesz ptaka do dalszej hodowli, znaczenie może mieć jego pokrewieństwo, pochodzenie rodziców czy dotychczasowe wyniki lęgowe. W przypadku gatunków wymagających odpowiedniej dokumentacji trzeba oczywiście sprawdzić obrączki i dokumenty potwierdzające legalne pochodzenie.

     Nie bałbym się również pytań o zdrowie. Czy w hodowli występowały ostatnio problemy? Czy ptak był leczony? Czy wykonywano badania? Odpowiedź „u mnie ptaki nigdy nie chorują” niekoniecznie jest najbardziej uspokajającą z możliwych.

     Czasami najlepszym zakupem jest brak zakupu. Jeżeli zwierzęta są skrajnie stłoczone, brudne, apatyczne albo warunki na stoisku budzą poważne zastrzeżenia, trzeba umieć odejść. Kupowanie ptaka wyłącznie dlatego, że chcemy go „uratować”, ma drugą stronę. Sprzedający otrzymuje pieniądze i sygnał, że taki sposób sprzedaży działa. Głosujemy również portfelem.

Hodowca jadący na giełdę ma większą odpowiedzialność

     Kupujący może pojawić się na pierwszej giełdzie w życiu. Hodowca, który przywozi zwierzęta na sprzedaż, bierze za nie odpowiedzialność od momentu wyjazdu z hodowli do momentu przekazania ich nowemu właścicielowi. Dotyczy to transportu, warunków na stoisku, czystości, dostępu do wody i karmy oraz sposobu obchodzenia się ze zwierzętami.

    Cena stolika czy ograniczone miejsce w samochodzie nie powinny być argumentem za upchnięciem kilkunastu ptaków w najmniejszej możliwej klatce. To właśnie sprzedający ustala standard, jaki zobaczy kupujący.

Transporter służy do transportu, nie do całodziennej ekspozycji

    Mały transporter ma swoje zastosowanie. Sam z niego korzystam, kiedy trzeba bezpiecznie przewieźć ptaka z jednego miejsca do drugiego. Problem zaczyna się wtedy, gdy transporter staje się jednocześnie środkiem transportu, klatką wystawową i miejscem, w którym kilka lub kilkanaście ptaków spędza większą część dnia. To nie jest to samo.

    Na giełdzie znacznie lepiej sprawdzają się odpowiednio dobrane klatki wystawowe. Ptaki mogą normalnie usiąść, zmienić miejsce, dostać się do karmidła i poidła, a kupujący może je spokojnie obejrzeć bez wyciągania każdego zwierzęcia do ręki. Nie da się podać jednej liczby ptaków, które mogą znajdować się w klatce. Pięć zeberek i pięć aleksandrett to zupełnie różne sytuacje. Znaczenie ma wielkość klatki, gatunek, temperament, czas pobytu oraz sposób rozmieszczenia żerdzi, karmideł i poideł.

    Zasada jest prostsza niż tabelki. Ptaki nie powinny walczyć o miejsce. Każdy osobnik powinien mieć możliwość spokojnego siedzenia, zmiany pozycji oraz dostępu do wody i karmy bez konieczności przeciskania się przez tłum pozostałych ptaków. Jeżeli połowa stada siedzi na podłodze, bo na żerdziach nie ma już miejsca, odpowiedź na pytanie o obsadę właściwie nasuwa się sama.

Czysta klatka to nie luksus

     Są transporterki, przy których naprawdę trudno uwierzyć, że ktoś zdecydował się włożyć do nich żywe zwierzęta. Zaschnięte odchody z poprzednich wyjazdów, brudne żerdzie, stare resztki karmy i poidło, którego kolor trudno już określić.

     Nie chodzi o sterylność. Ptaki brudzą. To normalne. Po kilku godzinach na dnie klatki pojawią się łuski i odchody. Jest jednak ogromna różnica między klatką zabrudzoną podczas bieżącego dnia a transporterem, który najwyraźniej od dawna nie widział szczotki i środka dezynfekcyjnego. Stan klatki nie pozwala oczywiście zobaczyć całej hodowli sprzedającego, ale jest jego wizytówką. Kupujący ma pełne prawo brać go pod uwagę przy wyborze hodowcy.

Woda i karma na giełdzie też nie są luksusem

     „Przecież kilka godzin wytrzyma”. Wytrzyma. Tylko czy naprawdę o to chodzi?

     Przepisy dotyczące transportu mogą dopuszczać przy krótkich przewozach ptaków wyjątki od obowiązku zapewnienia karmy i wody podczas samej podróży. Nie oznacza to jednak, że ptak powinien zostać rano zapakowany do transportera (często ptaki są pakowane wieczorem dnia porzedniego), przejechać na giełdę, spędzić kilka kolejnych godzin na stole, a następnie wracać do domu bez możliwości napicia się. Transport i wielogodzinny pobyt na giełdzie to dwie różne rzeczy.

    Po przyjeździe ptaki powinny otrzymać dostęp do czystej wody, a przy dłuższym pobycie również do odpowiedniej karmy. Najlepiej podanej w taki sposób, aby mogły z niej korzystać bez tłoczenia się i bez szybkiego zanieczyszczania odchodami. Dobrze sprawdzają się poidła i karmidła mocowane od zewnętrznej strony klatki. Łatwo je kontrolować, uzupełnić albo wymienić bez niepotrzebnego łapania ptaków.

     To drobiazg. A jednak właśnie z takich drobiazgów składa się standard hodowli.

Temperatura, przeciąg i stres

     Ptak na giełdzie nie znajduje się w swoim normalnym środowisku. Wokół przechodzą ludzie, ktoś zagląda do klatki, ktoś puka w pręty, inny chce zobaczyć ptaka z bliska. Dochodzą odgłosy setek innych zwierząt, sztuczne oświetlenie i ciągła zmiana bodźców. Nie ma potrzeby dokładać kolejnych.

     Klatki nie powinny stać w przeciągu, bezpośrednio przy otwartych drzwiach ani w miejscu narażonym na silne słońce. Szczególnie problematyczne potrafią być giełdy organizowane w chłodnych halach jesienią i zimą, kiedy przy wejściu temperatura zmienia się praktycznie przy każdym otwarciu drzwi. Nie ma też potrzeby wyciągania ptaka z klatki każdemu zainteresowanemu. Jeżeli można go dobrze obejrzeć bez chwytania, zostawmy go w spokoju.

Bioasekuracja – temat, o którym na giełdach mówi się za mało

     Giełda to nie tylko miejsce spotkania hodowców. To także miejsce spotkania ptaków pochodzących z dziesiątek różnych hodowli, a wraz z nimi różnych drobnoustrojów. Zwierzęta stoją obok siebie, hodowcy przemieszczają się między stoiskami, dotykamy klatek, transporterów i sprzętu. Na podłogę trafiają pióra, kurz, łuski i odchody. Część drobnoustrojów może zostać przeniesiona również na dłoniach, ubraniu, obuwiu czy wyposażeniu.

     Co najważniejsze, ptak zakażony nie musi wyglądać na chorego. Dlatego bioasekuracja nie powinna zaczynać się dopiero wtedy, kiedy w hodowli pojawi się problem.

Ptaki przeznaczone na giełdę trzymałem osobno

     W swojej hodowli stosowałem prostą zasadę. Ptaki wytypowane do sprzedaży i wyjazdu na giełdę były oddzielane od podstawowego stada i pozostawały osobno aż do momentu sprzedaży. Chodziło o ograniczenie niepotrzebnego mieszania grup i stworzenie wyraźnej granicy między stadem hodowlanym a ptakami uczestniczącymi w obrocie.

     Niesprzedany ptak nie powinien po prostu wrócić wieczorem na swoją starą żerdź. Jeżeli przez kilka godzin znajdował się w środowisku o znacznie większej presji zakaźnej, rozsądniej jest utrzymywać go przez pewien czas w wydzielonej części hodowli. To samo dotyczy sprzętu. Transportery, klatki wystawowe, karmidła i poidła używane podczas giełdy powinny być traktowane jako potencjalnie zanieczyszczone.

    Najpierw usuwamy odchody, resztki karmy, pióra i inne zabrudzenia. Dopiero później sprzęt myjemy i dezynfekujemy. Samo spryskanie brudnej klatki preparatem dezynfekcyjnym niewiele rozwiązuje, ponieważ materia organiczna może ograniczać skuteczność części środków dezynfekcyjnych. Czyszczenie i dezynfekcja to dwa różne etapy.

Bioasekuracja dotyczy również kupującego

     Kupno pięknego, zdrowo wyglądającego ptaka od znanego hodowcy nie zwalnia z kwarantanny. To nie jest wyraz braku zaufania do sprzedającego. To zwykła bioasekuracja.

     Nowy ptak pochodzi z innego środowiska mikrobiologicznego. Dodatkowo przed zakupem mógł spędzić kilka godzin na giełdzie, gdzie znajdowały się zwierzęta z wielu innych miejsc. Dlatego jednym z najgorszych pomysłów po powrocie do domu jest postawienie transportera w ptaszarni, otwarcie drzwiczek i wpuszczenie nowego nabytku do reszty stada.

     Nowy ptak powinien przejść kwarantannę, najlepiej w oddzielnym pomieszczeniu, z własnymi poidłami, karmidłami i sprzętem do sprzątania. Długość kwarantanny oraz zakres ewentualnych badań warto dopasować do gatunku, pochodzenia ptaka i sytuacji w hodowli wspólnie z lekarzem weterynarii zajmującym się ptakami. Dwie klatki stojące obok siebie nie są kwarantanną.

     Bioasekuracja dotyczy również nas samych. Na giełdzie dotykamy stołów, klatek, transporterów, pieniędzy, opakowań i czasami samych ptaków. Dlatego ograniczanie dotykania obcych zwierząt, higiena rąk, a po powrocie przebranie się i zmiana lub oczyszczenie obuwia przed wejściem do własnej ptaszarni są prostymi sposobami na zmniejszenie ryzyka. Żadna pojedyncza metoda nie daje pełnej ochrony. Siłą bioasekuracji jest suma małych barier.

     Jeżeli chcesz przeprowadzić kwarantannę prawidłowo, krok po kroku, zajrzyj do naszego poradnika: Kwarantanna nowego ptaka – jak nie zniszczyć całej hodowli?

Sprzedaż ptaka nie kończy się na przyjęciu pieniędzy

    Dobry hodowca powinien przekazać nowemu właścicielowi przynajmniej podstawowe informacje o ptaku. Czym był karmiony? Do jakiej mieszanki jest przyzwyczajony? Czy zna owoce, warzywa albo karmę miękką? W jakich warunkach był utrzymywany? Czy był wcześniej leczony? Jakie dokumenty powinien otrzymać nowy właściciel?

     Bardzo dobrym zwyczajem jest przekazanie niewielkiej ilości dotychczasowej karmy. Zmiana domu sama w sobie jest stresem. Nie ma sensu tego samego dnia dokładać do niej gwałtownej zmiany żywienia. Nie potrzeba do tego kilograma mieszanki. Kilka porcji wystarczy, aby nowy właściciel mógł spokojnie przejść na własny sposób karmienia.

     Sprzedający również może powiedzieć „nie”. Jeżeli ktoś chce kupić stadną zeberkę jako pojedynczego ptaka do małej klatki albo nie ma pojęcia, jakich warunków wymaga wybrany gatunek, rozmowa przed sprzedażą może być ważniejsza niż sama transakcja. Nie jesteśmy w stanie kontrolować później każdego kupującego, ale możemy przynajmniej upewnić się, że wie, co zabiera do domu. Hodowca nie sprzedaje przecież dekoracji.

Po powrocie z ptasiej giełdy praca jeszcze się nie kończy

     Dla kupującego oznacza to spokojne umieszczenie nowego ptaka w przygotowanym wcześniej miejscu, zapewnienie mu wody i znanej karmy oraz rozpoczęcie obserwacji i kwarantanny. Dla hodowcy – zajęcie się ptakami, które nie zostały sprzedane, oraz całym sprzętem wracającym z giełdy.

     Nie odkładałbym brudnych transporterów do magazynu z myślą: „umyję przed następnym wyjazdem”. Po kilku tygodniach znacznie łatwiej zapomnieć, które klatki były używane, a które czyste. Poza tym zaschnięte zabrudzenia zwyczajnie trudniej usunąć. Giełda kończy się dopiero wtedy, kiedy ptaki są zabezpieczone, sprzęt wyczyszczony i zdezynfekowany, a hodowla ponownie działa w swoim normalnym reżimie.

Dobra ptasia giełda zaczyna się od hodowców

     Lubię giełdy ptasie. To miejsca, w których można zobaczyć gatunki i mutacje rzadko spotykane gdzie indziej, porozmawiać z ludźmi zajmującymi się ptakami od kilkudziesięciu lat, wymienić doświadczenia i znaleźć materiał hodowlany, którego czasami bezskutecznie szuka się miesiącami.

     Chciałbym tylko, aby wraz z jakością oferowanych ptaków rosły również standardy ich prezentacji. Czysta i odpowiednio duża klatka wystawowa, rozsądna liczba ptaków, świeża woda, karma, ochrona przed przeciągiem i przegrzaniem, ograniczenie niepotrzebnego chwytania, mycie oraz dezynfekcja sprzętu, kwarantanna i choćby podstawowe zasady bioasekuracji. To naprawdę nie są wygórowane wymagania.

     Nie powinniśmy mówić o hodowcy zapewniającym ptakom wodę, czystą klatkę i odpowiednią ilość miejsca, że reprezentuje „wysoki standard”. To powinien być standard podstawowy.

Damian Duchalski

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij post:
Przewijanie do góry